| Odwieczny problem z gumą |
Żeby dojechać na pozycję startową musiałem stanąć na głowie, zrobić trzy kroki na rzęsach w tył i zaklaskać dwa razy uszami. Po prostu koszmar. Już nawet nie będę pisał jak ciężko jest się wydostać w mojego miejsca zamieszkania, ale żeby z Krakowa, pociągiem, bez przesiadek, nie móc zabrać się do Wisły z rowerem to już jest dla mnie kuriozum. I to jeszcze w wakacje...
